Robert Wasilewski

Pole tekstowe:  Rocznik 1973. Niedoszły „magister” Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Ze względu na niepoprawne politycznie poglądy - niechęć do wszelkich odmian socjalizmu (europejskiego również) i ochlokracji  - oraz brak szacunku dla oficjalnych „autorytetów”,  nie miałem czego szukać w przeżartych agenturą „me(r)diach”. Ewidentnie nie nadawałem się na „dziennikoorwę” włażącą w tyłek naszym „elitom” złożonym z Dyzmów i Kuników, których celem jest tylko pasożytowanie na podatnikach, i naśladowanie w tym jeszcze większych trutni z Durni Europejskiej. Poznawszy to środowisko od zaplecza straciłem resztki złudzeń, co do możliwości robienia kariery w tym zawodzie. Zamiast intelektualnej prostytucji (poszczekiwanie lub agitowanie na zamówienie lub rozkaz „redekatora prowadzącego”) wybrałem wolność i higienę psychiczną, co wszystkim polecam. 

Jakiś czas temu byłem pilotem wycieczek, dzięki czemu mogłem realizować swoje zamiłowanie do podróży – uczenie się historii i geografii z książek (dobrych) jest jak delektowanie się winem, a oglądanie ilustracji do nich - w wersji „live” - to już ambrozja serwowana po japońsku...

 Lądem do Indii – sierpień – październik 2001

Lądem do Indochin – maj – sierpień 2005

Turcja okiem rezydenta

w przygotowaniu

Dlaczego (między innymi) warto podróżować?

w końcu – w życiu piękne są tylko chwile

Where the Hell is Matt? (2008)

Kącik (całkiem spory) humoru i nie tylko - w najlepszym gatunku, czyli...

 

A TO POLSKA WŁAŚNIE !

                   

                 

księga gości

Dziękuję za odwiedziny